Ciąża - chwila, którą należy się delektować! W tym okresie zrób więcej dla siebie:)

Ostatni miesiąc ciąży jest zawsze najtrudniejszy. Brzuch ogromny, przynajmniej w moim przypadku. Co chwila człowiek chodzi do toalety. Ciężko się ułożyć do snu. A do tego ciągłe ewolucje Maleństwa, sprawiające, że brzuch non stop faluje, a ja przynajmniej mam dobrze ugniecione jelita. Są to jednak chwile, którymi należy się delektować.

W pierwszej ciąży ostatni miesiąc był całkiem przyjemny. Byłam już na zwolnieniu w domu. Zaczęłam szykować wszystko dla Malucha, ubranka, łóżeczko, jego kącik. Nie wiedziałam czy to będzie chłopiec czy dziewczynka, więc miałam duże pole do popisu. Uszyłam kocyk i kilka zabawek. Z perspektywy czasu widzę, że nawet trochę zmarnowałam ten czas. Mogłam więcej zrobić dla siebie. Spotkać się z dawno niewidzianymi znajomymi, obejrzeć zaległe filmy, przeczytać więcej zaległych książek. Ale i dla Maleństwa mogłam wymyślić więcej rzeczy, ozdób, zabawek. Generalnie jednak nie mogłam się doczekać już chwili, gdy zobaczę Maleństwo. Czas się dłużył, a ja myślałam tylko o tym, by jakoś może przyspieszyć ten poród.

Gdy Uleńka się urodziła, nagle okazało się, że mój świat skurczył się. Wszystko zaczęło krążyć wokół tej małej istotki i jakoś zabrakło czasu na wiele rzeczy. I to na wiele rzeczy, których nie byłam w stanie przewidzieć. Poznając własne dziecko uczyłam się dopiero obsługi małego człowieka. Patrzyłam co może być mu potrzebne, co się przydaje w domu, na spacerze, w podróży. Było to niesamowite doświadczenie, które zaprocentowało przy kolejnej ciąży.

A kolejna ciąża pojawiła się dość szybko. Wojtulek urodził się dokładnie rok, miesiąc i trzy tygodnie po Uleńce. Kiedy więc nadszedł dziewiąty miesiąc ciąży, głównie zajmowałam się córką. Ponieważ otworzyłam swoją firmę, miałam dodatkowo jeszcze zlecenia, które robiłam w trakcie Ulowych drzemek i wieczorami. Chyba wtedy po raz pierwszy stwierdziłam, że wcale mi się tak nie spieszy do rozwiązania. Że może Maluch jeszcze sobie poczeka chwilę w tym brzuchu i wyjdzie w terminie. Nie miałam zbytnio czasu na delektowanie się tym ostatnim miesiącem ciąży, ale i tak znalazłam chwilę na przygotowanie kotka z minky dla Wojtulka. Przynajmniej tyle chciałam dla niego zrobić.

Po porodzie też jakoś nie potrafiłam cieszyć się tym, że w szpitalu zostaliśmy aż pięć dni. Tęskniłam za Uleńką i martwiłam się o nią. Dodatkowo Wojtuszek miał żółtaczkę i wcale nie chciano go wypuścić do domu. A ja, zamiast cieszyć się, że mam chwilę dla siebie, bo w końcu Maluch pod lampą obok mnie słodko spał, to chciałam jedynie wracać do rodziny. Ech, trzeba się było delektować tym czasem względnej swobody, a ja go zmarnowałam na troski i narzekania na szpital.

Teraz tego błędu nie popełnię. Zostały już niecałe trzy tygodnie. Ciężko mi biegać za prawie trzylatką i prawie dwulatkiem. Wyjścia na spacer to ciągłe negocjacje, bo ja już potrzebuję wrócić do domu, do toalety, a oni by spędzili cały dzień na ganianiu po placu zabaw czy lesie. A tu trzeba nakarmić te huncwoty, napoić, przebrać, przewinąć, umyć, pobawić się z nimi, a do tego jeszcze ogarnąć dom, chociaż trochę. Z wielkim brzuszyskiem jest to czasem problematyczne. Ale gdy chce mi się włączyć tryb narzekania, zaczynam myśleć co będzie gdy pojawi się jeszcze jeden mały huncwot.

Dlatego, mimo iż czasem bym już chciała, by Maleństwo wcześniej się urodziło, delektuję się każdą wolną chwilą. Dzieciaki w ogrodzie mają piaskownicę i spędzają w niej całe dnie. Gdy one przesypują piasek, mogę sobie poczytać, porobić na szydełku (moja nowa pasja), albo po prostu wyciągnąć nogi i cieszyć się tymi ostatnimi dniami spokoju. Nie ma co się spieszyć do porodu. Maluchowi na pewno jest dobrze w brzuchu, a mi na ławeczce ze szklanką wody lub soku. Nie ma co przyspieszać naturalnej kolei rzeczy. Trzeba delektować się chwilą, bo za chwilę świat znów się trochę skurczy.

Ania z www.dzikiewisnie.wordpress.com

Komentarze Facebook

Aby dodać treść zaloguj się lub wyślij na adres redakcji)

Spróbujcie na chwilę przenieść się do tego zapomnianego świata listów i weźcie udział w naszym konkursie na najpiękniejszą pocztówkę „Pozdrowienia z domu”!

"Pozdrowienia z domu”? A czemu nie! Przywykliśmy do pozdrowień z nad morza, z gór, z Korsyki lub Egiptu… Na pewno wiele jeszcze takich pozdrowień wyślecie i otrzymacie. Teraz wszyscy powinni zostać w swoich domach, ale to też miejsca inspirujące i niezwykłe, w których można robić wiele ciekawych rzeczy. 

Zróbcie więc pocztówkę „Pozdrowienia z domu” i zostańcie w domach, nie dając się nudzie! #pozdrowieniazdomu #zostańwdomu

Co trzeba zrobić?

Przygotuj pocztówkę metodą kolażu, czyli przyklejając do kartki najróżniejsze domowe skarby, możesz coś domalować lub dopisać. Możesz zainspirować się pocztówkami Pani Marianny Sztymy. 

Na każdej pocztówce obowiązkowo musi znaleźć się napis „Pozdrowienia z domu!”. Format pocztówki - A6.
Sfotografuj ją i prześlij na adres podany na dole strony. To nam wystarczy. Pocztówka niech zostanie u ciebie, gdy będzie można wychodzić na pocztę, mamy nadzieję, że wyślesz ją do kogoś kogo bardzo lubisz.

Do wygrania:

Nagrody! Będą! A jakże! Dla 3 pierwszych miejsc przygotujemy zestawy książek -  dostosujemy je do wieku uczestnika:)  Będą o podróżach i przygodach, bo wiemy, że takie lubicie.
10 osób (w tym 3 pierwsze miejsca) otrzymają skarby niezwykłe - prawdziwe pocztówki od Pani Marianny Sztymy. Zaprojektowane przez nią i mamy nadzieję z serdecznymi pozdrowieniami! :)

Termin nadsyłania prac - 9 kwietnia 2020.

Zwycięzcy zostaną wyłonieni i poinformowani o wygranej drogą mailową do dnia 15 kwietnia 2020.

Konkurs organizowany przez CzasDzieci.pl oraz Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej.

Więcej informacji o zasadach konkursu i polityce prywatności na stronie współorganizatora: Konkurs plastyczny - CzasDzieci.

Chcesz poinformować o konkursie, akcji lub ciekawym wydarzeniu, które organizujesz? Możesz to zrobić z poziomu swojego profilu na BlogiMam:)

Kochane Mamusie, nadeszła ta długo oczekiwana chwila, staruszka BlogiMam odmłodniała! I jest teraz Super Laską! haha:)

Jak Wam się podoba?

Gdybyście zauważyły jakieś techniczne problemy, proszę piszcie od razu! Na FB lub w komentarzach tutaj, dziękujemy:*

Patronat BlogiMam

Wpisy z blogów Mam

Rudbekia – pielęgnacja, stanowisko, uprawa

Katarzyna Mróz, 18.01.2021

Rajstopy w sprayu – jakie wybrać?

Katarzyna Mróz, 17.01.2021

Makijaż permanentny ust

Katarzyna Mróz, 17.01.2021

Parówki z serem na patyczku

iwa643, 16.01.2021

Rocznice ślubu – nazwy

Katarzyna Mróz, 16.01.2021

Rośliny ogrodowe o żółtych kwiatach

Katarzyna Mróz, 15.01.2021