Wspomnienia z cesarskiego cięcia

Chciałabym Państwu przedstawić moją historię porodu, a raczej dosłownie mówiąc cesarskiego cięcia... Będąc pod koniec ósmego miesiąca ciąży, zauważyłam dziwne parcia w dół, więc postanowiłam udać się do szpitala, w którym miałam rodzić. Szpital ten był oddalony od mojego miejsca zamieszkania o ok. 60 km. Na izbie przyjęć, gdy mnie zbadano stwierdzono, że nic w zasadzie się nie dzieje, ale zważając na to, że mieszkam daleko, zdecydowano się zostawić mnie już w szpitalu…Niemal cały miesiąc przed porodem spędziłam na oddziale patologii ciąży. Wszystko było ok, ale do pewnego czasu.

Ponieważ im bardziej zbliżał się termin porodu, coraz częściej mi się wydawało, że sączą się ze mnie wody płodowe. Czułam jak coś ze mnie ulatuje...Tym sposobem lądowałam 3 razy na porodówce, byłam kompleksowo przygotowywana do porodu i...schodziłam za każdym razem z powrotem na patologię. Byłam już tym wykończona, bo lekarze, którzy mnie badali twierdzili ciągle, że nic się nie dzieje, a ja jestem po prostu przewrażliwiona (w sumie i ja sobie tak to zaczęłam tłumaczyć, ponieważ pierwszą ciążę poroniłam). Jednak czułam z dnia na dzień, że moje dotąd aktywne niesamowicie dziecko, rusza się coraz mniej. Na następny dzień, korzystając z okazji, gdy lekarze chodzili z wizytą, zagadałam do zastępcy ordynatora, aby zrobił mi USG, bo się trochę martwię tym, że dziecko już nie fika koziołków tak jak to robiło wcześniej. Lekarz ten był bardzo fajnym człowiekiem i do tego dobrym specjalistą. Powiedział mi: "Nie martw się Ząbeczku, zrobimy Ci to USG. Przyjdź do mnie po wizycie."

Poszłam i co się okazało? Wcale mi się nie wydawało z tymi wodami. Pan ordynator powiedział mi, żebym się nie martwiła, że wszystko jest ok. Dziecko tylko barkiem uciska pępowinę i dlatego się tak mało rusza. Powiedział, że jutro muszę urodzić. Następnego dnia z rana znowu wylądowałam na porodówce i znowu lewatywa, golenie itp. Potem kroplówki wywołujące skurcze i na tym się skończyło. Przyszedł lekarz na popołudniowy obchód i powiedział do mnie: "Nic się nie dzieje, takie skurcze to nie skurcze- schodzisz z powrotem na patologię". Popłakałam z nerwów. Akurat przyjechali do mnie moi rodzice z wizytą. Byłam już bardzo głodna po całym dniu, poszłam zapytać położnych, czy w takim przypadku mogę coś w końcu zjeść, jak i tak schodzę na dół. (Patologia była piętro niżej od porodówki).

Pozwoliły mi, więc zjadłam suchą bułkę, nawet nie całą, gdy nagle na salę wpada ten sam lekarz, a wspomnę, że był to lekarz ginekolog, który dorabiał sobie na emeryturze w szpitalu dodatkowymi dyżurami. Krzyczał na mnie, że kto mi pozwolił jeść, jak ja mam mieć "cesarkę". Położne słysząc ten krzyk od razu przybiegły do sali i mówią, że one mi pozwoliły zjeść, ponieważ jasno zaznaczył, że wracam z powrotem na patologię ciąży. Wtedy i im się oberwało. Tylko, że to on był winny całego zamieszania. Ponieważ dopiero po obchodzie przeczytał adnotację w mojej karcie! Położne znowu mnie wzięły do pokoju zabiegowego i znowu procedura golenia, z tym, że tym razem do cesarskiego cięcia.

Zwieźli mnie na salę operacyjną, gdzie dostałam znieczulenie zewnątrz oponowe i zrobiono mi cięcie. Przeżycia niesamowite, ponieważ czułam tylko jak lekarz szczypał mnie sprawdzając, czy coś czuję. A za parę sekund pokazali mi mojego pierworodnego syna. Był piękny, do dziś to wspominam ze łzami w oczach...Później był tylko problem z poruszaniem się, bo długo nie mogłam się wyprostować, ale jestem dumna, bo dzielnie trwałam przy moim dziecku. Nawet wtedy, gdy miałam problemy z poruszaniem się. No i karmiłam go piersią od samego początku, aż do niemal dwóch lat.

Oto cała moja historia. Pamiętam ją dokładnie, mimo, że mój syn ma już 8 lat....Potem była druga cesarka, bo mojej córce zachciało się przyjść na świat cały miesiąc wcześniej....

Autorka: Sylwia Ząbek

Komentarze Facebook

Najnowsze

Mama Eryka
Mama Eryka
Mama Eryka
Mama Eryka
Mama Eryka
Mama Eryka
Mama Eryka
Mama Eryka
Mama Eryka
Mama Eryka

Aby dodać treść zaloguj się lub wyślij na adres redakcji)

Chcesz poinformować o konkursie, akcji lub ciekawym wydarzeniu, które organizujesz? Wyślij link do konkursu wraz z opisem na adres redakcji redakcja(@)blogimam.pl :)

Patronat BlogiMam