Kilka miesięcy po rozstaniu...

Te święta spędzę sama z moją małą córeczką. Na myśl o tym serce mi pęka. Patrzę jak słodko śpi i nie mogę powstrzymać łez.

Podjęłam bardzo trudną decyzję i powrót już nie jest możliwy. Co teraz przeżywam przerasta wszystkie moje wcześniejsze wyobrażenia. To bolesne doświadczenie... muszę teraz godnie przez to przejść, przetrwać te trudne chwile, nie wiem jak, ale muszę! Dla dobra mojego dziecka, aby dorastając nie była ona świadkiem awantur i kłamstw. Ktoś, kto złamał obietnicę, kto nie powstrzymał swoich fizycznych pragnień, zrobi to po raz drugi i trzeci. Nie mam więcej zaufania.

Pamiętam ten moment kiedy się dowiedziałam. Osłupienie i przeszywający ból - Jak mogłeś mi to zrobić?? Nie wiem skąd znalazłam siły, aby poupychać jego szmaty do worków na śmieci i powyrzucać na klatkę. Całe szczęście mieszkanie jest moje, mam je po dziadkach i nie musiałam się nigdzie przeprowadzać.

Najgorsze w tym wszystkim, że moja rodzina ode mnie się odwróciła, uważają, że zwariowałam. Muszę przeżyć ten cały koszmar, poczekać, aż emocje opadną. A póki co pragnę tylko jednego - świętego spokoju.

Nie mam jeszcze planu jak poukładam swoje życie. Daję sobie czas do końca roku, aby się uspokoić i zdecydować co robić dalej. Zacznę rozglądać się za pracą, a malutka pójdzie do żłobka. Wszystko się ułoży, prawda??!

Justyna

Komentarze Facebook