Jak Franek został Julkiem :)

Imiona dla swoich przyszłych dzieci miałam wymyślone długo przed zajściem w ciążę, a nawet przed poznaniem ich ojca. Chłopiec miał być Frankiem, a dziewczynka Zosią. O ile przy dziewczynce byłam skłonna do ustępstw i miałam alternatywy, o tyle chłopak musiał być Franciszkiem bez dyskusji. Przez myśl mi nie przeszło, że mąż z równą mi determinacją będzie upierał się, że absolutnie Franka mieć nie będziemy…

W ciążę zaszłam nie planując, więc wspólnie z mężem nigdy o imionach dla naszych dzieci nie rozmawialiśmy. Mimo tego, ja miałam w swojej głowie wspomniane wcześniej pomysły dotyczące imion. Kiedy okazało się, że jestem w ciąży powiedziałam o nich mężowi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy ten usłyszawszy to powiedział stanowczo: „Mój syn nie będzie się nazywał Francek”. Ja pochodzę z wioski w górach i tam na Franciszka mówią właśnie Francek. Mi osobiście ta wersja również się nie podoba. Nie widziałam jednak problemu w tym, żeby po prostu jeśli ktoś tak nazwałby naszego synka, zwrócić mu grzecznie uwagę, że sobie tego nie życzymy.

Na męża nie było jednak żadnych argumentów i nie pozostało mi nic, jak tylko ustąpić. Choć nie ukrywam, że cichą nadzieję cały czas miałam i ilekroć podejmowaliśmy temat imienia, zawsze o Franku wspomnieć musiałam.

Na Zosię mąż przystanął, choć też nie w pełni entuzjazmu. I tak do czasu usg, na którym ujawniła się płeć, do maleństwa w brzuszku mówiłam Zosiu, Zosieńko. Mąż mówił: „Zobaczysz, że będzie chłopak”. Nie dopuszczałam tej myśli do siebie, bo nie mogłam przeboleć, że chłopak nie będzie Franusiem.

Rozmów na temat imion tymczasowo nie prowadziliśmy. Kiedy okazało się, że jednak będzie chłopak rozmowy trzeba było wznowić. Nijak nie mogliśmy się zgodzić. Jak mi się podobało jakieś imię, to mężowi nie i na odwrót. Zgodni byliśmy jedynie co do tego, że chcemy imię którego nie ma wśród rodziny i znajomych, a to znacznie zawężało nasz zakres. Oczywiście co rusz przypominałam się z moim Frankiem.

Pewnego wieczoru oglądaliśmy jakiś film i jednym z bohaterów był Julian. Ja tak od niechcenia, zrezygnowana niemożnością znalezienia kompromisu i bez zastanowienia rzuciłam: „A może Julek?”. Mąż na to bez chwili wahania: „Dobra”. Wtedy u mnie pojawiły się wątpliwości czy aby na pewno chcę Julka. Po rozmowie oboje z mężem zgodnie zdecydowaliśmy, że będzie Julek.

Tak jak przewidziało USG na świat przyszedł Julianek, a nie Zosia. Co do drugiego imienia mąż zostawił mi wolną rękę. Postanowiłam jednak nie dawać Franka z nadzieją, że jeszcze kiedyś mężulowi się odmieni i wymarzonego Franusia mieć będę. Póki co jest Julian Mirosław, drugie po dziadku.

Tak na marginesie dodam, że to imię daje nam wiele możliwości, bo na synka mówimy Julcio, Julek, Juluś, Juleczek, Julianek, a jak coś przeskrobie to po prostu Julian ;).

 

Autorka: Katarzyna Kuczek

Chcesz podzielić się własną historią?

Spisz swoją opowieść i wyślij na adres redakcji.

Opublikowana historia będzie inspiracją dla rodziców poszukujących imion dla swoich maluszków:)

Komentarze Facebook

Aby dodać treść zaloguj się lub wyślij na adres redakcji)

Spróbujcie na chwilę przenieść się do tego zapomnianego świata listów i weźcie udział w naszym konkursie na najpiękniejszą pocztówkę „Pozdrowienia z domu”!

"Pozdrowienia z domu”? A czemu nie! Przywykliśmy do pozdrowień z nad morza, z gór, z Korsyki lub Egiptu… Na pewno wiele jeszcze takich pozdrowień wyślecie i otrzymacie. Teraz wszyscy powinni zostać w swoich domach, ale to też miejsca inspirujące i niezwykłe, w których można robić wiele ciekawych rzeczy. 

Zróbcie więc pocztówkę „Pozdrowienia z domu” i zostańcie w domach, nie dając się nudzie! #pozdrowieniazdomu #zostańwdomu

Co trzeba zrobić?

Przygotuj pocztówkę metodą kolażu, czyli przyklejając do kartki najróżniejsze domowe skarby, możesz coś domalować lub dopisać. Możesz zainspirować się pocztówkami Pani Marianny Sztymy. 

Na każdej pocztówce obowiązkowo musi znaleźć się napis „Pozdrowienia z domu!”. Format pocztówki - A6.
Sfotografuj ją i prześlij na adres podany na dole strony. To nam wystarczy. Pocztówka niech zostanie u ciebie, gdy będzie można wychodzić na pocztę, mamy nadzieję, że wyślesz ją do kogoś kogo bardzo lubisz.

Do wygrania:

Nagrody! Będą! A jakże! Dla 3 pierwszych miejsc przygotujemy zestawy książek -  dostosujemy je do wieku uczestnika:)  Będą o podróżach i przygodach, bo wiemy, że takie lubicie.
10 osób (w tym 3 pierwsze miejsca) otrzymają skarby niezwykłe - prawdziwe pocztówki od Pani Marianny Sztymy. Zaprojektowane przez nią i mamy nadzieję z serdecznymi pozdrowieniami! :)

Termin nadsyłania prac - 9 kwietnia 2020.

Zwycięzcy zostaną wyłonieni i poinformowani o wygranej drogą mailową do dnia 15 kwietnia 2020.

Konkurs organizowany przez CzasDzieci.pl oraz Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej.

Więcej informacji o zasadach konkursu i polityce prywatności na stronie współorganizatora: Konkurs plastyczny - CzasDzieci.

Chcesz poinformować o konkursie, akcji lub ciekawym wydarzeniu, które organizujesz? Możesz to zrobić z poziomu swojego profilu na BlogiMam:)

Kochane Mamusie, nadeszła ta długo oczekiwana chwila, staruszka BlogiMam odmłodniała! I jest teraz Super Laską! haha:)

Jak Wam się podoba?

Gdybyście zauważyły jakieś techniczne problemy, proszę piszcie od razu! Na FB lub w komentarzach tutaj, dziękujemy:*

Patronat BlogiMam

Wpisy z blogów Mam

Rumieniec, czy róż do policzków?

Katarzyna Mróz, 20.01.2021

Pasta śniadaniowa z makreli

iwa643, 20.01.2021

Różowa sukienka

Katarzyna Mróz, 20.01.2021

Jak wychować kilkulatka?

Tygrysiaki, 20.01.2021

Rudbekia – pielęgnacja, stanowisko, uprawa

Katarzyna Mróz, 18.01.2021

Test odpowiedzialności

Tygrysiaki, 18.01.2021

Rajstopy w sprayu – jakie wybrać?

Katarzyna Mróz, 17.01.2021