Poród- jak się przygotować, jak go przetrwać? Praktyczne porady

Chyba każda kobieta w ciąży myśli o tym, jaki będzie jej poród, odczuwamy starach, lęk. Zapisujemy się na szkoły rodzenia, czytamy w Internecie, w prasie, w książkach. Pytamy koleżanek, mam, cioć... Niestety – nikt nam tego nie powie, nikt nie przewidzi. Dlaczego? Bo każdy poród jest inny. Nawet kobieta, która rodzi po raz kolejny nie wie, co ją czeka. Sprawa jest o wiele prostsza, jeśli poród naturalny przebiega prawidłowo.

Jak się przygotować do porodu dziecka?

Fizycznie i psychicznie! Kobiety, które w trakcie ciąży były rodzą łatwiej. Warto np. ćwiczyć mięśnie Kegla (mięśnie dna macicy, trzeba je zaciskać i rozluźniać). Równie ważna jest psychika – nie nastawiajcie się na to, co będzie! Nie słuchajcie przerażających historii o porodach, ale też nie wierzcie, gdy ktoś mówi, że poród nie boli (spotkałam się z położną na szkole rodzenia, która właśnie tak opowiadała). Można obejrzeć film o porodzie naturalnym, ale pamiętajcie – u was może być inaczej. Najlepiej nie myśleć – po prostu otworzyć się na to, co ma być. Spokój jest bardzo ważny.

Co zabrać ze sobą do szpitala?

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że przydały mi się:

- grube podkładki higieniczne (2-3 op)

- majtki poporodowe z siateczki (5 szt)

- woda do picia!! I lekkie przekąski (np. gorzka czekolada, herbatnik) – o ile lekarz pozwoli, można się wzmocnić nieco w trakcie porodu

- koszule nocne rozpinane przynajmniej u góry (min. 3 szt, takie, które potem możemy wrzucić)

- wkładki laktacyjne (2-3 op)

- własny ręcznik i ręczniki papierowe, papier toaletowy

- szare mydło (inne może podrażnić), a także podstawowe kosmetyki

- silikonowe nakładki na piersi (jeśli maluch pogryzie brodawki – sprawdzają się)

- na gojenie rany dobry jest preparat Tantum Rosa

słuchawki i muzyka (mp3 albo coś podobnego)

- klapki gumowe (np. pod prysznic), małe lusterko

Jak przetrwać poród?

Jeśli wszystko jest ok. i akcja postępuje właściwie w pierwszej fazie zazwyczaj kobieta jest aktywna – spaceruje, ćwiczy na piłce itp. Nawet jeśli chce rodzić sama, warto na ten – jeszcze spokojny – czas zabrać ze sobą kogoś, by móc z nim rozmawiać, można posłuchać muzyki, a nawet poczytać. Potem jest nieco gorzej, skurcze się nasilają, dochodzą bóle krzyżowe. Tu bardzo przydają się techniki oddychania ze szkoły rodzenia lub nabyte w innych okolicznościach. I masaż pleców.

Mnie bardzo pomógł mąż – starał się oddychać ze mną, bo często zapominałam o tym, skupiając się na bólu, starał się też masować mi plecy, co faktycznie trochę pomagało. No i pozwalał wbijać pazury w swoją rękę :). 

A potem, gdy już rodzi się dziecko, trzeba słuchać własnego ciała i położnej/lekarza (oby tylko trafić na życzliwych i kompetentnych). Znów przydaje się właściwy oddech i - jeśli ktoś tego potrzebuje – partner trzymający za rękę i ocierający pot z czoła.

Jak było w moim przypadku?

Krótko mówiąc- jak na pierwszy poród całkiem nieźle. Jadąc do szpitala starałam się mieć czysty umysł – nie nastawiać się, nie wyobrażać. Czekałam, co będzie. Wiedziałam, że zawsze mogą być komplikacje, ale wyprzedałam faktów. Całość trwała u mnie niecałe 7 godzin, z tym, że lekarka zadecydowała o wywołaniu porodu.

Na początku spacerowaliśmy z mężem, śmialiśmy się i gadaliśmy. Dość długo miałam lekkie skurcze co 15-20 min, więc mąż wymyślił spacer po schodach na 4 p. – pomogło – od razu miałam co 8 min. Troszkę ćwiczyłam na piłce, cały czas starałam się kontrolować oddechy.

Gorzej było, gdy zaczęły się bóle krzyżowe – jak pisałam, tu bardzo pomógł mi mąż. Dalej starałam się chodzić i oddychać spokojnie.

Sam poród – to jak przeniesienie się w inny wymiar – byłam świadoma, ale wszystko było takie, jakby działo się obok. Słuchałam położnej, parłam kiedy mi kazała, krzyczałam. Wydawało mi się, że już nie mogę, nie mam siły. Ale kiedy lekarka powiedziała, że już widać główkę, znalazłam siłę i zaraz córka się urodziła. Nie mogę powiedzieć, że nie bolało – owszem, ale był to ból, który da się wytrzymać, zwłaszcza myśląc o dziecku, które zaraz się pojawi.

Drogie Mamy!

Może macie sprawdzone sposoby, porady dla mam przygotowujących się do porodu, którymi zechcecie się podzielić?

Komentarze Facebook

Najnowsze

zakatekanny
zakatekanny
zakatekanny
zakatekanny
zakatekanny
zakatekanny
zakatekanny
zakatekanny
zakatekanny
zakatekanny

Aby dodać treść zaloguj się lub wyślij na adres redakcji)

Chcesz poinformować o konkursie, akcji lub ciekawym wydarzeniu, które organizujesz? Wyślij link do konkursu wraz z opisem na adres redakcji redakcja(@)blogimam.pl :)

Patronat BlogiMam