A kuku mamo, widzę cię! Czyli jak i co widzi noworodek

Trzymając swoje pierwsze dziecko zastanawiałam się, co ono widzi? Jak jego malutkie oczka postrzegają świat? Czy mnie poznaje? Czy widzi kolory? Jak daleko widzi? I czy z tymi malutkimi oczkami wszystko jest w porządku?

 

W brzuszku jest ciemno....

 

Maluszek w brzuszku u mamy widzi tylko ciemność. Albo raczej ona go po prostu otacza. Już w 3 miesiącu ciąży – pomimo zamkniętych powiek, dziecko porusza gałkami ocznymi.
Oczka otwiera dopiero po 30 tyg. ciąży. Wtedy maluch reaguje już na światło – oświetlony brzuch mamy powoduje u niego przyspieszoną nieco akcję serca.
 

Rodzę się krótkowidzem

 

Każdy noworodek jest krótkowidzem. Najlepiej widzi to, co jest w niewielkiej odległości od jego twarzy – ok. 20-30 cm. W dodatku obraz widzi rozmazany.

Najlepiej widzi i najbardziej cieszy go twarz rodziców, szczególnie mamy.

Już w wieku ok. 2 miesięcy potrafi ich rozpoznawać. Trzy miesięczny bobas rozpoznaje na zdjęciu wśród obcych osób mamę i tatę (rozpoznaje = dłużej im się przygląda). Gdy pochylamy się nad dzieckiem najlepiej widzi naszą twarz, oczy, usta – reszta pozostaje niewyraźna.

Noworodek zwraca też uwagę na światło i to, co się rusza. O wiele łatwiej dostrzega kolorowe, kontrastowe (np. czarno – białe) przedmioty, niż mdłe czy blade (jasny róż, błękitny czy łososiowy itp.). Jego uwagę przyciąga kolor czerwony.

Uwaga! Maluszki nie znoszą jaskrawego światła, jak np. lampa błyskowa! Razi je i denerwuje. Lubią za to delikatne, stonowane światło, jak np. to z lampki nocnej.

Ciekawe jest też to, że na początku noworodek lepiej widzi to, co jest poza centrum pola widzenia – czyli z boku.

 

Kiedy widzę już całkiem dobrze?

 

Wzrok dziecka rozwija się aż do pierwszych urodzin (później także ale w mniejszym stopniu). Wtedy widzi mniej więcej tak, jak my – dorośli. Najszybszy rozwój to pierwsze 8 miesięcy.

Około 6 miesiąca dzieci próbują „przewidzieć” co stanie się z poruszającym się przedmiotem. Stąd np. ciągłe wyrzucanie z wózka zabawek czy smoczków. To takie ciekawe, co się z nimi stanie, gdy rzucę?


W co się bawić, by rozwijać wzrok malucha?

 

Na samym początku dziecko będzie zachwycone naszą twarzą – przecież to skarbnica kształtów, ruchu – uśmiechajmy się do maleństwa, róbmy różne miny, pozwólmy mu się w nas wpatrywać. Dla niego to niesamowite i ciekawe przeżycie.

Po około dwóch miesiącach dziecko zaczyna lubić poruszające się i kolorowe przedmioty. Wtedy można powiesić nad łóżeczkiem (można to oczywiście zrobić już wcześniej) kolorowe zabawki, karuzelę czy balonik. Byle nie za dużo! Zabawki można zmieniać co kilka dni. Jeśli to ruchome rzeczy, trzeba pamiętać, by ruszały się powoli, a nie za szybko.

Potem stopniowo do zabawy można włączyć pacynki, nakładki na palce z różnymi kształtami, potem kolorowe książeczki, matę edukacyjną itd. itd.

 

Pamiętajmy, że dzieci nie potrzebują telewizora ani komputera! To co się nich porusza, być może jest kolorowe i atrakcyjne, ale to błędne myślenie. Bajki są zbyt kolorowe, bodźców jest za dużo, wszystko rusza się zbyt szybko. Dziecko może robić się nerwowe, podrażnione i nawet jeśli ogląda z zaciekawieniem, na dłuższą metę nie przynosi to nic dobrego. Poczekajmy ok. 2 lat na takie atrakcje. Małe dziecko bardziej potrzebuje twarzy rodziców i ich obecności, niż kolorowej bajki, której i tak nie rozumie.

Komentarze Facebook

Aby dodać treść zaloguj się lub wyślij na adres redakcji)

Chcesz poinformować o konkursie, akcji lub ciekawym wydarzeniu, które organizujesz? Wyślij link do konkursu wraz z opisem na adres redakcji redakcja(@)blogimam.pl :)

Patronat BlogiMam