Badanie Bera u małego dziecka. Jak wygląda w praktyce?

Badanie Bera - polega na obiektywnym zbadaniu progu słyszenia, na podstawie schematu z zarejestrowanych zjawisk elektrycznych, powstałych w wyniku bodźców akustycznych.

Pozwala ono na ocenę progu słyszenia, różnicowanie zaburzeń słuchu, a także monitorowanie funkcji nerwu słuchowego i pnia mózgu w czasie zabiegów otoneurologicznych.

Do zbierania sygnałów używa się trzech elektrod aktywnej - umieszczanej na czole pacjenta, odniesienia - przytwierdzonej do płatka ucha, po stronie badanej oraz uziemiającej zlokalizowanej na płatku ucha po stronie przeciwnej.

 

To tyle z teorii a w praktyce wygląda to tak...

 

Przyjeżdżamy do szpitala bądź innej placówki, po wcześniejszej rejestracji na daną godzinę. Po czym nasze pociechy idą z nami do specjalnego pokoju i mają odtłuszczoną buźkę, a dokładniej miejsca w którym będą przyczepione elektrody, a te zaś znajdują się za prawym i lewym uszkiem na prawym policzku, tuż pod oczkiem i na czółku.

Po czym nasze dzieciaczki są usypiane przez nas, metody dowolne, można bujać, lulać, śpiewać, czytać, byle by dziecko usnęło. Jak już nam się to uda, idziemy po pielęgniarkę, która podpina elektrody do takiego urządzenia, które jest podpięte do komputera.

Następnie następuje włożenie rurki do uszka, ale bez obaw nigdzie daleko tylko, aby było w
uszku. Tę czynność trzeba wykonać dwa razy, raz w prawym uszku, a raz w lewym tak więc, jeżeli dziecko śpi na prawym boczku, to trzeba obrócić go na drugi boczek,aby móc zbadać drugie uszko. I w ten sposób dziecko nasze jest zbadane.

Wracając do usypiania to obiło mi się o uszy, że są szpitale, gabinety, gdzie podają coś dziecku na sen, lecz my tego nie przerabialiśmy więc nie mogę nic więcej na ten temat powiedzieć.


Jak wyglądało u nas przygotowanie do badania i same badania?

 

Badanie mieliśmy na 17:30. Wstaliśmy troszkę wcześniej rano niż zazwyczaj, normalnie jak każdego dnia w tygodniu Filipek pojechał do przedszkola, odmianą było to, że zabraliśmy w termosie trochę herbatki melisy.

Zamiast zwykłej herbatki panie kucharki podawały mu picie z termosu na I i II śniadaniu, no i zaraz po śniadaniu odbierałam Filipka z przedszkola aby nie zostawał na leżakowaniu.

Po przedszkolu pojechaliśmy do domu zrobiliśmy obiadek dzieciaki poszły na podwórko a ja w tym czasie szykowałam Maksa i Filipka. Filipa na wyjazd do Poznania a Maksa do babci Ani.

Filipowi spakowałam maskotkę Kubusia Puchatka z którą chodzi spać i książkę która też musi być obowiązkowa przed spaniem, trochę herbatki do popicia i pojechaliśmy.

I tutaj nastąpiła wielka niespodzianka dla starszaka ponieważ na badanie pojechaliśmy pociągiem, emocje nie z tej Ziemi. Oczywiście jak pierwsza podróż to tylko w przedziale służbowym:)

Poznaliśmy pana konduktora, który najpierw zeskanował na bilet a później go skasował. Po drodze mijaliśmy stację Ligowiec na której stoją samoloty, które ostatnimi czasy są wielką pasją syna, a gdy dojechaliśmy do stacji głównej Filipek ładnie podał wszystkim panom konduktorom rękę na do
widzenia, po czym ładnie się pożegnał i wyszliśmy.

Następna super zabawa, schody ruchome, no to hyc na nie i tak parę razy. Gdy wyszliśmy na
powierzchnię akurat samoloty zbliżały się na lotnisko Ławica i były bardzo nisko przez co było widać ich wielkość, tak więc Filo stał w miejscu i patrzył zafascynowany, póki samolot nie zniknął za budynkami wieżowców.

Obraliśmy już cel i zaczęliśmy iść ku niemu, a mieliśmy kawałek drogi ze stacji Poznań Główny na Dolną Wildę, ale spacerkiem szliśmy. Po drodze jeszcze nad naszymi głowami przeleciały dwa samoloty, i oczywiście też przyglądaliśmy im się.

Gdy już dotarliśmy na miejsce, przywitaliśmy się z panią pielęgniarką która już na wejściu wyczuła Filipa i stwierdziła, że on zaraz zaśnie.

Odtłuściła Filipka, posmarowała diody specjalnym klejem przykleiła je na swoje miejsce i pokazała miejsce do spania. Trochę się zdziwiłam bo pomieszczenie było bardzo jasne, a spodziewałam się czegoś innego ba ono nawet nie było wygłuszone, a na oknach znajdowała się biała okleina która nic a nic nie przyciemniała pokoju który był dość obszerny, powoli zaczęłam wątpić w powodzenie tego badania, no ale nic próbujemy pomyślałam.

Uszykowałam Filipka do spania, położyłam no i się zaczęło,diody przeszkadzały mama ała, mama ała, więc tak poprawiałam x razy, zanim wzięłam książkę do ręki, a i jeszcze zanim to zrobiłam musiałam też zrobić wygodne miejsce dla Kubusia (przytulanki), bo " Kubuś też ała".

W końcu zaczęłam czytać, w międzyczasie parę razy przerwałam bo Filipek chciał koniecznie zobaczyć ilustrację a co za tym szło przestawienie kabelków z elektrodami i znów nie wygodnie.

Gdy czytałam trzeci raz od początku poczułam umiarkowany oddech i rękę która tak jakby mniej ściska moją rękę, ale nie przerywając dobrnęłam do końca. Śpi.

Poprosiłam pielęgniarkę i zaczęliśmy badanie. Niestety po 10 minutach panu robotnikowi mimo wcześniejszej prośby o ciszę, przypomniało mu się, że miał coś jeszcze przybić. No i Filip obudził się,ale podałam mu trochę picia, poprawiłam kabelki, bo ała i poszedł spać dalej.

Wznowiliśmy badania, i już było okej po około 1 5 minutach lewe uszko było zbadane, i teraz znów strach przed obudzeniem, bo trzeba było teraz rurkę wsadzić do lewego uszka, ale udało się.

Po następnych 15 minutach, badanie zostało zakończone. Jednak przed obudzeniem musiałam dokonać formalności do ZUS-u, po czym mogłam obudzić synka, na takie badanie zakańczające, już bez potrzeby snu dziecka.

Zostaliśmy poinformowani o wynikach, które przyjdą do nas za około dwa tygodnie. Ale zanim wyszliśmy z zabiegowego już wiedzieliśmy, że jest wszystko dobrze, W trakcie badań mąż kończył pracę i wybierał się po nas samochodem, i w momencie gdy opuszczaliśmy ośrodek, akurat podjechał i tak dojechaliśmy do domu.

I to by było na tyle, mam nadzieję, że moje skromne doświadczenie przyda się jakiejś mamie.

Komentarze Facebook

Aby dodać treść zaloguj się lub wyślij na adres redakcji)

Spróbujcie na chwilę przenieść się do tego zapomnianego świata listów i weźcie udział w naszym konkursie na najpiękniejszą pocztówkę „Pozdrowienia z domu”!

"Pozdrowienia z domu”? A czemu nie! Przywykliśmy do pozdrowień z nad morza, z gór, z Korsyki lub Egiptu… Na pewno wiele jeszcze takich pozdrowień wyślecie i otrzymacie. Teraz wszyscy powinni zostać w swoich domach, ale to też miejsca inspirujące i niezwykłe, w których można robić wiele ciekawych rzeczy. 

Zróbcie więc pocztówkę „Pozdrowienia z domu” i zostańcie w domach, nie dając się nudzie! #pozdrowieniazdomu #zostańwdomu

Co trzeba zrobić?

Przygotuj pocztówkę metodą kolażu, czyli przyklejając do kartki najróżniejsze domowe skarby, możesz coś domalować lub dopisać. Możesz zainspirować się pocztówkami Pani Marianny Sztymy. 

Na każdej pocztówce obowiązkowo musi znaleźć się napis „Pozdrowienia z domu!”. Format pocztówki - A6.
Sfotografuj ją i prześlij na adres podany na dole strony. To nam wystarczy. Pocztówka niech zostanie u ciebie, gdy będzie można wychodzić na pocztę, mamy nadzieję, że wyślesz ją do kogoś kogo bardzo lubisz.

Do wygrania:

Nagrody! Będą! A jakże! Dla 3 pierwszych miejsc przygotujemy zestawy książek -  dostosujemy je do wieku uczestnika:)  Będą o podróżach i przygodach, bo wiemy, że takie lubicie.
10 osób (w tym 3 pierwsze miejsca) otrzymają skarby niezwykłe - prawdziwe pocztówki od Pani Marianny Sztymy. Zaprojektowane przez nią i mamy nadzieję z serdecznymi pozdrowieniami! :)

Termin nadsyłania prac - 9 kwietnia 2020.

Zwycięzcy zostaną wyłonieni i poinformowani o wygranej drogą mailową do dnia 15 kwietnia 2020.

Konkurs organizowany przez CzasDzieci.pl oraz Międzypokoleniowy Festiwal Literatury Dziecięcej.

Więcej informacji o zasadach konkursu i polityce prywatności na stronie współorganizatora: Konkurs plastyczny - CzasDzieci.

Chcesz poinformować o konkursie, akcji lub ciekawym wydarzeniu, które organizujesz? Możesz to zrobić z poziomu swojego profilu na BlogiMam:)

Kochane Mamusie, nadeszła ta długo oczekiwana chwila, staruszka BlogiMam odmłodniała! I jest teraz Super Laską! haha:)

Jak Wam się podoba?

Gdybyście zauważyły jakieś techniczne problemy, proszę piszcie od razu! Na FB lub w komentarzach tutaj, dziękujemy:*

Patronat BlogiMam

Wpisy z blogów Mam

Rudbekia – pielęgnacja, stanowisko, uprawa

Katarzyna Mróz, 18.01.2021

Rajstopy w sprayu – jakie wybrać?

Katarzyna Mróz, 17.01.2021

Makijaż permanentny ust

Katarzyna Mróz, 17.01.2021

Parówki z serem na patyczku

iwa643, 16.01.2021

Rocznice ślubu – nazwy

Katarzyna Mróz, 16.01.2021

Rośliny ogrodowe o żółtych kwiatach

Katarzyna Mróz, 15.01.2021