Słoiczki czy samodzielne gotowanie?

Anonymous's picture

Jestem za samodzielnym gotowaniem, ale bez przesady. Zdarza nam się na wyjazdy zabierać obiadki i deserki w słoikach i uważam, że jest to wygodne rozwiązanie:)))

aga707memnon's picture

Witam :)
Ja sama gotuję. Lubię to robić, lubię patrzeć jak Maluch wcina to co przygotowałam. I tak gotuję dla męża i siebie, więc nie robi mi to różnicy. Słoiczki czasem stosuję. Najczęściej podczas wyjazdów lub jak się nie wyrobię z przygotowaniem czegoś w domu. Jednak jest to sporadyczne i dzieć je je niechętnie. Pewnie dlatego, że nie jest przyzwyczajony...
Pozdrawiam :)

Anonymous's picture

Ja jestem zdecydowanie za samodzielnym gotowaniem, ale mój synek woli słoiczki:(

kropka306's picture

Moja córcia też chętniej jadała słoiczki... Na początku miałam ogromny dylemat, bo słoiczki kojarzą nam się z konserwantami, chemią i niczym dobrym, z drugiej strony warzywa na osiedlowym rynku też pozostawiają wiele do życzenia. Dostępu do ekologicznych, z własnego ogródka na codzień nie miałam. Starałam się raczej gotować, od czasu do czasu był słoik. Teraz Młoda je praktycznie to co my, ewentualnie zmodyfikowane przez wzgląd na alergię.

Anonymous's picture

ja też sama gotuje, później to upycham w słoiczki po kupnych obiadkach, zamrażam, i jest na jakiś czas:)Mała je chętniej niż te kupne.Na początku nie chciała nic jeść, a na widok łyżeczki zaciskała usteczka, i już się bałam że będzie niejadkiem, ale okazało się że nie lubi kwaśnych potraw.Dawałam jej na początek kupne deserki typu :słodka marchewka z jabłuszkami",a ona akurat wolała mdły kleik ryżowy, trochę osłodzony glukozą.

Zawodowa Matka's picture

kiedy wróciłam do pracy mój syn miał 5,5 miesiąca. poszedł do niani. ona mu gotowała, a ja - nie, no, czasem w weekendy. bo nie miałam na to czasu. wraca człowiek z maluszkiem do domu o 17 i jeszcze ma gotować... kiedy pranie się samo nie zrobi, zakupy też nie, prasowanie i sprzatanie tym bardziej. glodny nie chodził, dobrze jadł u niani to sobie domowe gotowanie odpuściłam. dopiero kiedy mógł jeść to, co my, czyli po ukonczeniu roczku nieco zmodyfikowałam naszą kuchnię i jedlismy wszyscy razem - lekko i zdrowo.

naturalniedziecko's picture

My stosujemy metodę BLW i dlatego syn zjada wszystko to, co reszta rodziny. Ma 10 miesięcy i nie ma potrawy której by nie chciał. Oczywiście uważam z przyprawami. Zmieniły się dzięki temu nawyki żywieniowe u całej rodziny, jemy więcej warzyw niż dotąd. Polecam tą metodę i mojego bloga o BLW, diecie dzieci bez cukry i chemii
http://naturalniedziecko.blogspot.com/

Ze słoiczków też korzystam gdy nie ma akurat świeżych dostępnych owoców, np. jagódki. Nie widzę w słoikach nic złego. Wybieram te z certyfikatem BIO np. HIPP i mam pewność że są wolne od chemii.

Anonymous's picture

Popieram w 100%:)

PodNapieciem's picture

Ja też sama gotuję i mrożę, z jednego garnka wychodzi obiadków na tydzień. Chociaż słoiczki też się trafiają- na wyjazdach, na spacerach i czasem jak po prostu, po ludzku nie mam siły ani chęci na robienie kolejnej paciaji.

Wychodzę z założenia, że domowe nie dość że smaczniejsze to i zdrowsze :) Daję wszystkie warzywa, które mi się nawiną, mięsko, makarony czy ryż. Nie ma rzeczy, której by Mała nie zjadła :)

Anonymous's picture

Siedzę teraz w pracy, mam przerwę i piję kawę i niby luz, a w domu dziecko z nianią i na obiadek znowu zupka w słoiczku:( Mam ogromne wyrzuty sumienia! Córeczka lubi jeść warzywa, ale za moimi zupkami nie przepada. Znacie może jakiś w miarę sprawdzony przepis na domowe zupki dla małej niejadki? Będę wdzięczna :)

Iwona B.'s picture

Moje zupki mała wprawdzie jadła, ale tylko dotąd, dopóki nie spróbowała babcinych... Od tej pory tylko babcia robi dobre:) Ale przepisów nie mam niestety,bo z mamą często mijamy się w drzwiach no i nie zdążyłam podpytać o jej sekretne przepisy:)

naturalniedziecko's picture

Babcinych zup nie da się podrobić :)

kasztanlove's picture

Stosuję system mieszany, czyli to, na co akurat mam czas i jakie są możliwości :)