Marsjanie o ciąży.

"Ciąża to nie choroba".Jestem ciekawa co za frędzel jest autorem tego powszechnie znanego twierdzenia.To, że mężczyzna - nie podlega żadnej dyskusji. Przecież oni są z Marsa.Co wy kurna piep....eni marsjanie wiecie o ciąży?!No co?Co!G....no wiecie! I nigdy wiedzieć więcej wiedzieć nie będziecie.Kiedy w pierwszej ciąży śmiałam po kilku tygodniach mordęgi, w końcu przynieść szefowi zwolnienie, był porządnie zawiedziony.Ciąża to przecież nie choroba...Skoro więc tak, to ciekawe jak drodzy marsjanie wykonywaliby swoje obowiązki zawodowe będąc w takim słodkim stanie.Ja, gdybym musiała teraz pracować na etacie, strzeliłabym sobie w łeb.Ciąża w moim przypadku, to przede wszystkim totalny spadek energii.Taki spadek,  że od kilku dobrych tygodni funkcjonuję na poziomie lołłłł.Codziennie rano wskrzeszam swoje ciężarne ciało, aby powstało, wyszykowało syna i siebie, choćby na poziomie podstawowym, do wyjścia z domu.Dom?Tonie w nieogarnięciu.Ja tonę w bałaganie i gdyby nie bliscy, z pewnością bym już dawno utonęła.Są za to trzy podstawowe tematy, o które dbam bezwzględnie, choćbym miała na ryj i na czworaka, z nosem jako podporą, to zrobione być musi.

Komentarze Facebook