Perypetie mamy po przejściach

25 lutego 2011 roku straciłam Aniołka w 6 tygodniu ciąży. Ktoś mógłby powiedzieć - tak wcześnie - nie ma co płakać. Mało kto jest w stanie zrozumieć, co wtedy czuje kobieta. Rozumieją tylko te osoby, które przeszły podobne doświadczenia. Jednak chcę być żywym dowodem, że nie należy się poddawać. Mimo, że kolejna ciąża była pasmem obaw i strachu - dziś jestem szczęśliwą mamą, która dobrnęła do swojego celu. Niech ten blog będzie jedną z milionów historii o spełnionym pragnieniu bycia mamą - jednak jedyną w swoim rodzaju dającą nadzieję innym.

Najnowsze Wpisy

WPISY Z BLOGÓW MAM