Integracja dzieci...na siłę?

Temat, jak zwykle, z życia wzięty :)
Kiedy córka rok temu zaczynała karierę przedszkolaka (mając już 5lat) byłam pełna obaw, że nie odnajdzie się wśród innych dzieci, które znają się dwa, a niektóre nawet trzy lata. Sytuacja rozwinęła się samoistnie, bez niczyjej ingerencji. Młoda zaaklimatyzowała się w grupie szybciej niż myśleliśmy. Zaskoczyła tym nas-rodziców, całą rodzinę jak również panie z przedszkola. Nikt nic nie robił na siłę. Nikt jej nie "naciskał". Wdrożyła się w życie grupy i już :) Zawarła przyjaźnie. Wiem, że to także olbrzymia zasługa opiekunek jak i dzieci. Córka zyskała odwagę, śmiałość i nauczyła się nawiązywania kontaktów.
We wrześniu życie znowu postawiło ją i nas przed ogromną zmianą. Bałam się, że skoro rok temu poszło łatwo, teraz przeżyje jakiś kryzys. I to mimo faktu, iż znała kilkoro dzieci ze swojej klasy.
Cieszyła się, że ma wokół siebie dziewczynki z przedszkola. Zdecydowanie ułatwiło to całą sytuację.
Przed rozpoczęciem roku szkolnego rozmyślała z kim będzie siedzieć w ławce i jak to będzie fajnie poznać nowe dzieci.
Na szczęście obyło się bez tekstów typu: "nie chcę iść do szkoły", "boję się nowych kolegów", itp., itd.

CD http://zwyklejmatkiwzlotyiupadki.blogspot.com/2015/11/integrowac-dzieci-...

Komentarze Facebook