Zespół stresu bojowego

„Zespół stresu bojowego” to ciąg dalszy historii rozpoczętej w tekście: „The Border Adventure Camp”.(klik)

 Ulapane

Boss był już ciut po 40 tce. Miał szpakowatą, krótką czuprynę, nieco zaokrąglone, choć wciąż sprężyste ciało i coś, co mimo jego spokoju wprowadzało mnie w niepokój. Rozmawiał przyciszonym głosem, starannie dobierając słowa, po czym nagle zawieszał się, jakby przyglądał się czemuś w swej głowie, a jego noga zaczynała nerwowo podrygiwać.

– Wiesz, że my wszyscy jesteśmy z oddziałów specjalnych Lankijskich Sił Powietrznych? Jesteśmy komandosami. Byłymi oczywiście, już na emeryturze. Znam się z chłopakami z 15 lat. Nie, nie dziesięć, czekaj, na pewno dłużej, przecież mieli ze mną szkolenia w jednostce…

Z chłopakami, czyli z Pryią oraz Jalatem, którzy dla Bossa pracują. Pryia i Jalat są wyraźnie od Bossa młodsi, obydwoje szczupli, smagli, pełni energii i radości.

Prosta kalkulacja sprawia, że brwi podjeżdżają mi do góry. Patrzę na niego uważnie, dostrzegając w nim nagle świadka czegoś, o czym czytałam tylko w książkach.

– Boss.. Ty brałeś udział w tej.. wojnie?.. – mówię niepewnie, nie dowierzając, że siedzi przede mną człowiek, który brał udział w dziejącym się tu koszmarze – Przecież ona skończyła się dziesięć lat temu. Kiedy wstąpiłeś do wojska?

Komentarze Facebook