Zaśmiecone plaże na Filipinach

Zaśmiecone plaże na Filipinach widuje często. Za często. Lokalne społeczności żyją w śmieciach i nie mają potrzeby zmiany tego stanu, a wynika to z biedy, przyzwyczajenia i zerowej edukacji ekologicznej. Dopiero pojawienie się turystów i perspektywa zysku zaczyna wymuszać wolną zmianę.

Ale od początku.

Manila to miejsce, gdzie bywamy tylko jak musimy, zostając tam jak najkrócej. Tym razem „najkrócej” rozciągnęło się w długie 3 tygodnie, w trakcie których pożegnałyśmy porę suchą i powitałyśmy monsun, który w jednej chwili zalał Manilę strugami deszczu. 

– Mamuś.. Pojedziemy jeszcze kiedyś na plażę? – pytała Gaja – Czy to już koniec? Czy już nigdy nie będzie słońca tylko ten deszcz i deszcz?..

Ja też łapałam doły. Widziałam wyraźnie, że moje samopoczucie uzależnione jest nie tyle od temperatury otoczenia, co od obecności słońca w mym życiu. Gdy zaczynało go brakować, gdy szarość spowijała niebo i świat otulał się monochromem, moja kolibia dusza szarzała i przypominać zaczynała zmokniętego gołębia, przycupniętego na parapecie w Krakowie.

– Pojedziemy kochana!.. – zapewniałam Gaję i siebie – Zabiorę nas na plażę najszybciej jak się da!

 

Komentarze Facebook