Zachłyśnięcie - cichy zabójca dzieci.

Był poranek...Godzina 9.00
Jak co dzień Michaś obudził mnie buziakiem, po czym zaprowadziłam go do taty na bajkę.
Wróciłam do Adasia, ponieważ też budził się na jedzenie.
Przebrałam go, nakarmiłam i za jakiś czas znowu sobie zasnął, przeniosłam go do wózeczka, aby mieć go na oku w razie czego.
Poszłam gotować zupę, nie wiedząc, że ta zupa uratuje mu życie...

Komentarze Facebook