Zabawy bez zabawek - aparat

Dzisiaj wracam z cyklem Zabawy bez zabawek. Kto śledzi nas w miarę regularnie ten wie, że było już o drukarce, opakowaniach po cd. i .. sami się przekonajcie o czym jeszcze  Tu. Dzisiejsza zabawa pojawiła się całkiem spontanicznie. Dzień wolny w domu. Katar z nosa leci jak szalony więc spacerek tylko taki szybki i niestety byłyśmy uziemione w domku. Zaliczyłyśmy pierwszą planszową grę, obejrzałyśmy bajki i.. co by tu zrobić.. Dałam Tosi aparat. Wiem, wiem to nie zabawka ale co tam .. pomyślałam, że to może być ciekawe. Dając aparat Tosi powiedziałam jej żeby zrobiła zdjęcia temu co lubi, a dokładniej rzeczom, które jej się podobają. Wielki uśmiech i poszło. Tosia zrobiła wiele niesamowitych dla mnie zdjęć. Po raz kolejny przypomniała mi o jednym.Czasem myślę sobie, że Tosia jest już taka duża, a w dodatku samodzielna. Rośnie ale to nic.. bo ona .. ta nasza córcia jest jeszcze mała. Świat, który ją otacza jest dla nas normą, codziennością, a dla niej odkryciem, fenomenem. Niby przedmioty, miejsca są i będą zawsze, a dla Tosi toaleta, ściana..

Komentarze Facebook