Wypadkowa Migotka

Są dzieci, które są ostrożne i mają jakieś zahamowania ale Migotka do nich nie zależy. Ona nie ma instynktu samozachowawczego. Jest bardzo ruchliwym dzieckiem. Biega szybko i w tym ciągłym pędzie nie uważa w ogóle. Na placu zabaw szaleje i niczego się nie boi. Chociaż nie wiem ile razy bym ją prosiła, żeby na siebie uważała to i tak to nic nie pomaga. Gdy byliśmy w Przemyślu to spadła ze stołka barowego. Odepchnęła się nogami i runęła do tyłu. Skończyło się to okropnym guzem z tyłu głowy i strasznym płaczem. Ja jej nie pozwalałam na tych krzesłach siedzieć ale oczywiście wszyscy się ze mnie śmiali, że jestem nadopiekuńczą matką i przesadzam. Ja nie przesadzam, ja po prostu znam moją dziewczynkę. Na wycieczce w Krasiczynie rozwaliła kolano, a po powrocie do domu na placu zabaw nabiła kolejnego guza - tym razem na czole. Jakaś mama dała mi żel z arniki do posmarowania czoła ale i tak śliwa była straszna. Mama ta była bardzo miła i po tym jak widziała jak Migotka szaleje poradziła mi, żebym sobie całą zgrzewkę tego żelu kupiła. Ja mam dosyć.

Komentarze Facebook