Wegańska potrawka ze szczawiem i młodą marchwią

Nasza działka, to raczej ubogi kawałek ziemi a nie żyzny ogródek działkowy. Sosny i brzozy samosiejki sobie radzą, nasadzone przez nas drzewa nie wszystkie, ale nie jest źle. Z uprawą warzyw jest gorzej, w ubiegłym roku udała się tylko rzodkiewka. ☺ Ale w tym roku trochę sumienniej się przygotowałam do tematu, więc jestem dobrej myśli. Szpinak już wykiełkował, ale jest jeszcze zbyt mały na zbiory. Zanim dojrzeje skorzystałam z liści szczawiu, którego akurat jest u nas dostatek. Co prawda zbierałam tylko z jednego zakątka, do którego psy nie mają dostępu, ale na obiad wystarczyło.
Potrawka zaskakuje swoim słodko-kwaśnym smakiem. Pasta kokosowa nadaje potrawie intensywnego aromatu oraz odpowiedniej tłustości i kremistości. Mąż za nią nie przepada i w tym wydaniu także mu nie pod pasowała. Cóż, każdy lubi coś innego. Dla mnie fajnie się łączyła ze słodyczą młodych marchewek i kontrastowała z kwaskowatym szczawiem.
Potrawka to idealne danie nie tylko w okresie zimowym. Wiosną i latem proste dania, które można zjadać w plenerze, są jak najbardziej pożądane. Ta potrawka szczawiowa jest sycąca, gęsta i wykorzystuje działkowe chwasty. Chociaż akurat szczaw należy do tych bardziej znanych.

Komentarze Facebook