weekend trzy zero

A wlasciwie caly tydzien pod szyldem 30stki. W weekend otwierajacy urodziny wszyscy byli chorzy. Maz zaczal urlop od grypy zoladkowej, Antek biegunka, moja mama kaszel. Ja i Vini zdrowi, ale celebrowac  nie moglismy przeciez sami... Byly wiec maseczki z mama, film 80's i nowa fryzura z pomoca meza. Po chorobie maz zabral mnie do wyjatkowej restauracji na wyjatkowy wieczor we dwoje. We wtorek bylo paru gosci, i dzis i jutro, i do konca tygodnia tez sie spodziewamy gosci. Chcialam przeleciec sie paralotnia lub zrobic cos innego szalonego ale niestety zimowe urodziny zawsze przypadaja na pore deszczowa tu... Cos szalonego zrobimy w przyszlym. W tym roku spokojnie, jak na zone i matke dwojga dzieci przystalo...

Komentarze Facebook