Urodzinowy poranek idealny

Tak sobie wczoraj myślałam, że faktycznie po 30-tce urodziny mają inny wymiar. Nie wykluczam też myśli, że to po prostu mój wewnętrzny stan starzenia. Idealne urodziny? W domu. W piżamie. Z pysznym tortem i bliskimi. Żadne tam imprezy, lejący się alkohol czy głośne świętowanie.

Jest godzina 12.00, a ja siedzę w ręczniku na głowie i zamierzam… posprzątać sobie kuchnię. Celebracja? Zwykły dzień, a im też celebracja się należy. Potem poczytam, poleżę, odpocznę, bo mi tego brakuje. Następnie obrobię pozostałe zdjęcia ze zlecenia, pobawię się z Kubą oraz zajmę chorymi kotami i tak zleci dzień moich 31. urodzin. I wiecie co? Jest idealnie!

Komentarze Facebook