SZCZĘŚCIE

Ciepły, wiosenny poranek. Spacerujemy sobie całą rodziną po Sopocie. Idziemy na plażę. Zostaję na chwilę sama z tyłu i w pewnym momencie mijają mnie dwie dziewczyny. Piękne, młode, świetnie ubrane, torebki za milion dolarów... Nie wiedzą, że jestem razem z tą wesołą gromadką, która jest przed nami, więc zupełnie się nie krępują i mijając mnie, słyszę jak jedna z nich rzuca do drugiej, patrząc na nasze dzieci i Michała „ Ja pier... ludzie to nie mają problemów. Rozmnażają się i są szczęśliwi...” Po chwili ponownie spotykamy te same dziewczyny i znowu przypadkiem słyszę fragment ich rozmowy: „Wiesz, mam ostatnio takie wielkie marzenie. Chciałabym spacerować po polanie. Wiesz, tak zaje... o świcie... Gdzieś, gdzie nie ma ludzi. Chodzić boso po wilgotnej od rosy trawie, dotykać kłosów zbóż (…)” W sumie nie bardzo wiedziałam czy to komplement czy raczej żart. Ale bardzo mnie zaciekawiło jak względną rzeczą jest szczęście. I właściwie, co to jest to "szczęście"? Kiedyś wyobrażałam sobie szczęście nieco inaczej. Leżę na niebiańskiej plaży, obok mnie przystojny Wojewódzki w skórze Husselhoffa i drink w skorupce kokosa. Leżymy, słońce delikatnie smaga nasze ciała, od morza czuć lekką, orzeźwiającą bryzę, i tylko co jakiś czas sprawdzam na laptopie czy moje aktywa odpowiednio szybko rosną. Tak, kiedyś miałam takie wyobrażenie o szczęściu. Ale najlepsze jest to, że kiedy to sobie przypomniałam i zestawiłam z dzisiejszym dniem, kilka rzeczy prawie się pokryło!

Komentarze Facebook