Świąt nie będzie!

Bo z tymi świętami to jest tak...W tym roku, z racji niedyspozycji związanej z trudnym charakterem naszego niemowlęcia, planowałam raczej odpuścić...Odpuścić gotowanie, pieczenie, strojenie.Potem któregoś poranka oglądałam wywiad z Januszem Gajosem. Zapytany o święta powiedział, coś co wbiło mi się w umysł i zaczęło nabierać siły. Otóż rzecze on, że w święta to on najbardziej lubi tak tradycyjnie do bólu i po staremu. Że dom będzie pełen, bo i dzieci i wnuki przyjadą i choinkę zaświecą i kolędy będą... Bo wtedy on może sobie przypomnieć... Przywołać obrazy z dzieciństwa, te wspomnienia najcieplejsze... I wtedy jest mu naprawdę dobrze.Czyli faceci też! Też przywiązują wagę do tej atmosfery, tej aury nieuchwytnej...O nie ! W takim razie nie mogę zawieść! Mój czteroletni chłopczyk już nigdy więcej czterech lat miał nie będzie!Jak mogłabym zatem odpuścić tak łatwo? Ja? Największa kultywatorka świąt na świecie. Nigdy!Świąt nie oddam! Trzeba działać! Pierniki piec! Kapustę gotować! I tak miał brzmieć wpis świąteczny w zeszłym tygodniu.A potem...Tak się spięłam i rozedrgałam przez to nerwowo, bo przecież prezenty i pierników pieczenie i choinka, żywa, świerkowa i kiermasz bożonarodzeniowy i kolędy codziennie i sprzątanie i wspólne robienie ozdób i...Zaczęła się wojna. Bo niestety moi wszyscy trzej panowie zupełnie inne mieli plany...

Komentarze Facebook