Stylish Fridays: W dresie na Vanessie

Nie mogłam się powstrzymać i nie zatytułować tego posta w ten sposób. To hasło wymyśliłyśmy już jakiś czas temu z dziewczynami siedząc na ławce i mając dobre humory pod wpływem... herbaty ;-) Vanessa - tak nazywa się ten minty rower Kasi.Niech Was nie zmyli jednak ten fun ponieważ podczas robienia zdjęć zdarzył się wypadek. Czegóż to bloger nie jest w stanie poświęcić dla swojego miejsca w sieci. Chciałam, aby zdjęcia były wyjątkowe i wdrapałam się na trzepak z którego... spadłam. Po prostu wisząc do góry nogami zsunęłam się i poleciałam głową w dół, upadając na bark. W pierwszym momencie wstałam szybko, otrzepałam się i wykrzyknęłam "nic mi nie jest", teraz zaczynam czuć ból barku, mam nadzieję, że to tylko stłuczenie. Jak to mówią "nadgorliwość gorsza od faszyzmu". Karolina mówi mi, że mam zrobić "tak jeszcze raz", bo widać mi mięśnie brzucha.

Komentarze Facebook