Strach przed porodem

Ostatnio troszkę zawrzało w sieci. Wszystko za sprawą pewnej celebrytki, która wyznała, że nie chce rodzić jak natura przykazała. Mało tego, w jednym z wywiadów wyznała, że świadomość o możliwości wykonania cesarskiego cięcia spowodowała, że w ogóle zdecydowała się na dziecko.Jak zwykle bywa, opinie w komentarzach podzieliły się równo po połowie. Na zwolenników i przeciwników postępowania aktorki. Zwłaszcza Ci drudzy dość mocno "pocisnęli" w swoich wypowiedziach, zapominając chyba, że aktorka jak każdy z nas jest takim samym człowiekiem, z takimi samymi obawami i uczuciami.Czytając jeden z wywiadów, którego udzieliła, przypomniałam sobie czas, kiedy sama panicznie bałam się porodu. Bez bicia przyznaję, że wtedy myśl o cesarce dość często mi towarzyszyła. Zasłyszane historie o tym, że poród to przecież jedna wielka "rzeź" wcale nie pomagały wyzbyć się lęku. Myślałam sobie, że najlepiej będzie jeśli zapłacę i lekarze "urodzą" za mnie. Lęk przed porodem naturalnym ma nawet swoją nazwę pod postacią tokofobii. Jedni boją się pająków, inni ciemności, a jeszcze inni nie są w stanie wyobrazić sobie bólu związanego z porodem. Ja to doskonale rozumiem, bo sama jestem wielkim strachulcem, o czym mogliście poczytać nie jeden raz na blogu. Także nawet przez moment nie przyszła mi do głowy myśl, by oceniać aktorkę.

Komentarze Facebook