Sekret, który boli, milczenie o przemocy seksualnej

Spróbuj opisać kroplę. Kroplę deszczu spadającą w letnim, stęchłym, wieczornym sierpniu. Jeśli uda ci się ją opisać. Nie krępuj się opisz wszystkie następne. Przecież każda kropla jest taka sama, a jednocześnie każda jest inna. Podobno nie ma dwóch takich samych. Opis tych kropli zachowaj w pamięci i kiedy przyjdzie odpowiedni moment spróbuj odtworzyć je wszystkie. Jeśli ci się to uda, usłyszysz melodię deszczu.

To jak gra deszcz zależy od tego jakie są krople. Są takie, które lecą same powoli, nieśpieszno z plaskiem rozbijając się o grochowski ciepły asfalt, którego osiedlowy cieć nie zdążył dziś polać wodą. Kiedy zetkną się z betonem, parują. Lecą do góry, uderzają w nasze nozdrza wieloletnim zapachem ulicy. Czasem krople pogania wiatr, sprawia, że zaczynają być ostre, szybkie. Potrafią ukuć w oko. Nie ma się wtedy ochoty na taniec w deszczu.

Są też krople cieliste, drobne jak mak, przylepiają się do skóry, zostawiając mgłę. Czy jest tak, że są deszcze na które nie masz ochoty, a na które czekasz. Chciałabym być takim deszczem. Choć mam ogromny lęk wysokości, chciałabym być tą kroplą i spadać w dół. A potem wyparować w kosmos i spaść jako kolejne wcielenie kropli w innym świecie. Czy byłby on choć trochę podobny, i czy w tym świecie dalej ja, to byłabym ja? Czy byłby to lepszy świat?

Komentarze Facebook