Rower holenderski - miejska karoca

Nigdy nie byłam w Holandii a obrazy zapełnionych rowerami ulic znam jedynie z internetu, natomiast przy każdym zbliżającym się sezonie letnim, docierały do mnie głosy i opinie o tym jak bardzo wygodna jest holenderska damka. Bardzo lubię jeździć na rowerze i jak tylko pogoda łagodniała, wskakiwałam na niego i przemierzałam uliczki mojego miasta (i nie tylko). Nigdy jednak nie czułam aż takiego komfortu jazdy o jakim czytałam w temacie holenderskich damek. Zawsze miałam wrażenie, że rower na którym jeżdżę jest zbyt ciężki, toporny a na domiar wszystkiego, pozycja jaką moje ciało przybierało jadąc na rowerze górskim bardzo mi nie odpowiadała. Cały ciężar przenosił się na ręce co powodowało, że jazda przestawała być przyjemnością. Ja chciałam zawsze na rowerze spacerować a nie czuć się jak na wyścigu Tour de Pologne. I miarka się przebrała. Dokładnie rok temu zaczęłam szukać odpowiedniego dla mnie roweru bo jak już ta myśl się we mnie zrodziła, nie było odwrotu.

Komentarze Facebook