Pierwszy raz

Był piękny ,słoneczny ,zimowy dzień
Niebo błękitne aż miło
Wyjeżdżając niemal beztrosko z osiedla na drodze spotkałam auto... Zatrzymuję się więc zachowując odpowiedni odstęp, (akurat tego to pilnuję u siebie i innych jak jeżdżę) aż tu nagle patrzę a gość cofa!ni z tego ni z owego! Nie miałam nawet chwili pomyslec, zareagować ,ba nawet trąbnąć! Zaklęłam coś pod nosem i poczułam wielkie bum!
Wiedziałam że już po wszystkim... Gościu wyskoczył ,ja też zaczęliśmy oglądać straty na szczęście to tylko wgnieciona tablica rejestracyjna. Ale jakby nie było pierwsza stłuczka zaliczona.
Poranek pełen wrażeń.
Wieczorem oczywiście tradycyjny wylew łez... Z powodu - bez powodu.
Takie huśtawki że hej! Buuuju buju...
Pfy
Na szczęście mam pocieszycieli w domu ;-) niezawodnych!
No i tak się bujamy ...dzień za dniem leci... Byle do wiosny...

Przypomina mi się koszulka Olgi jak była w ciąży z napisem " seriously this is the last one" szukałam takiej ale nie znalazłam, ale tak się czuje ;-) serio! Serio!

Komentarze Facebook