O tym jak Wera została Słoneczkiem, a Wiki Malinką….

♥… Któregoś słonecznego dnia przyszedł wreszcie ten dzień, że mamuśka wzięła dzieci i poszła z obojgiem do żłobka, w sumie to jest to żłobek i przedszkole w jednym. Pierwszy tydzień był dla nas najcięższy, tzw.okres adaptacyjny wypadł akurat na godzinę trzynastą, trzynastą trzydzieści a to pora drzemki naszej małej królewny. Tak więc była mamuśka, była Wiki, ale przede wszystkim była główna zainteresowana nasza juniorka Werka. Pierwsze trzy dni siedziałyśmy tam w sali wraz z Werą ale potem zostawiliśmy małą i myk, niepostrzezona ucieczka na zewnątrz. Zwykle Wera płakała prawie tyle co miała siedzieć. Przypadkiem zauważyła nas pani dyrektor i mówi żeby pójść na plac zabaw w tym czasie. No to wzięłam Wiki i skierowalismy się w kierunku wskazanym przez Panią. Kiedy poszliśmy odbierać Weroniczke pani dyrektor pyta czy Wiki dobrze się bawiła na co Wiki, że było super. A matka jak to matka musiała skwitowac że zawsze tu chciała chodzić. Na co odpowiedz♥ była powalająca TAK? A TO DA SIĘ ZROBIĆ. Tak więc już wtedy było wiadomo że Wikusia stanie się jedna z malinek.. Słodka ta nasza Malinka. 😀 Jeszcze dodam że gdyby Wera nie była w tym żłobku z listy maluszków mogłoby nie wyjść a tak wyszło i to jak w bajce, sami przyznajcie…

Komentarze Facebook