Można? Można!

Wakacje.
Wstaję o 7:30.
Cztery razy w tygodniu wiozę starsze dziewczyny na półkolonie.
Maluchy zaspane, w piżamach, z kocykami i wszystkimi pieskami i misiami, przenoszę do samochodu. Dzięki temu mogą pospać do 8:30.
Półkolonii nie ma w poniedziałki, nie musimy jechać na żadne wizyty lekarskie, do żadnego sklepu, więc śpimy dłużej.
Ja również.
Dzisiaj otworzyłam oczy po siódmej i w głowie radosna myśl.
A radosne myśli, o siódmej rano, to u mnie rzadkość ;)
Myślę, wstaję!
Wstaję, wypuszczam psa, otwieram drzwi do ogrodu, ptaki ćwierkają, cykady hmmmm ...wydają dźwięki, parzę herbatę mieszczańską z Krakowskiego Kredensu i piszę.
Na blogu!
Taki plan!

Więc szybko do łazienki. Na palcach, żeby, NIE-DAJ-BOŻE, nikt się nie obudził.
Krem na zmarszczki i takie tam ;)
Waham się, czy zejść  na dół w piżamie, żeby zyskać cenne minuty.
Waham się, czy ścielić łózko.

I ubieram się i ścielę, bo nie będę mogła się skupić.
Ot, taka przypadłość.

Sięgam po telefon, zerkam na Instagram i wiadomości na Whatsapp
i
i słyszę płacz.
Może się przesłyszałam, jeszcze mam nadzieję.
Znowu płacz.
Nie, to niemożliwe! nie nie nie!!!
I jeszcze raz płacz.

Adka, dlaczego Ty płaczesz od rana dziecko,  coś Cię boli, śpij jeszcze, zamknij oczka, wcześnie jest.

Wiem, że nie mam szans...

Komentarze Facebook