"Miś zwany Paddington" M. Bond - edycja specjalna

Kiedy byłam dzieckiem szkolnym, w ręce wpadła mi niegruba książka, z drobnym drukiem i czarno białymi ilustracjami. Zajrzałam pod jej okładkę i stwierdziłam, że przeczytanie tej książki wymagałoby ode mnie zbyt dużego wysiłku. I takim oto sposobem Misia Paddingtona poznałam dopiero teraz, kiedy stuknęła mu 60tka :D

Komentarze Facebook