Matylda

... to zdecydowanie moja ulubiona królica... może przez dobór tkanin, może dlatego, że z taką czułością ją szyłam, zwracając uwagę na każdy detal, każdy szew...

A tymczasem zaplątałam się całkowicie i bez pamięci w kolorowych włóczkach... nie chcę zapeszać, ale efekt już niebawem będzie widoczny...

Komentarze Facebook