Kolano... które wraca jak bumerang

Minął rok od mojej zeszłorocznej przygody na rolkach. Nie byłabym sobą gdybym w tym roku czegoś nowego nie zmalowała. A może po prostu mam pecha.
Lipiec, przyjemna letnia bryza, idealna na wypad rowerowy. Bohaterowie dnia to Ja, mój rower, ścieżka rowerowa i przypadkowy kamień, który de facto powinien stać się głównym bohaterem tej niefortunnej akcji. I nie byłoby tematu gdybym niefortunnie na niego nie wjechała, przewróciła się upadając na kolano. prawe. to w którym w zeszłym roku zerwałam wiązadła...
No cóż, nieco spuchnięte, zostało w kolejnym etapie poddane kolejnemu rezonansowi.
Tym razem pęknięta łąkotka...
Tym razem nie uniknęłam zabiegu. ARTROSKOPIA...

Przeczytałam co tylko mogłam aby przygotować się psychicznie i fizycznie do zabiegu.
Miałam około 1,5 mca na przygotowanie.
Po pierwsze ćwiczenia na wzmocnienie uda, potem wszystkie ważne badania krwi, szczepienie WZB.

A w dniu zabiegu lekkie śniadanie, kapcie , piżamka i ahoj przygodo...

Komentarze Facebook