To już osiem miesięcy...

Wpis z poślizgiem, ale przedłużył nam się wyjazd, a tam to już kompletnie nie było czasu: rodzinne spotkania, kawki na mieście, spacery, wyprzedaże:)
Mój ośmiomiesięczniak podróż zniósł całkiem nieźle, choć niestety nie przespała całej drogi. Na szczęście z tyłu siedziała z Mają, która ją zabawiała, kiedy trzeba było. Kochana Maja. Podróż była koszmarna i z 2 przystankami zajęła mi 7 godzin: śnieg, deszcz, deszcz ze śniegiem, samochody w rowach, stłuczki. masakra. Podróż powrotna była zdecydowanie lepsza: tylko 5 godzin z godzinnym przystankiem w Mc. Maja była zajęta słuchaniem audiobooka - tym razem "Mała księżniczka" w jedną stronę i "Tajemniczy ogród" w drugą stronę, a i ja z przyjemnością posłuchałam ulubionych książek z dzieciństwa. Na szczęście do tatusia wróciłyśmy całe i zdrowe.

Komentarze Facebook