Jesteśmy rodzicami

Siedzimy z Grześkiem przy stole w kuchni i patrzymy to na tę dwójkę rozrabiaków, to na siebie. Z uśmiechem, ze wzruszeniem, z dumą, z niedowierzaniem. Jedno przez drugie prześcigają się w osiągnięciach, opowiadają, pytają o świat i życie, bawią się, pobiją, a potem przeproszą, okazują sobie czułość w tak niesamowicie rozczulający sposób. Nasze dzieci. Jak wariaci nadal otwieramy oczy ze

Komentarze Facebook