Dziennik cierpienia

Jeszcze nigdy nie byłam tak blisko śmierci jak wczoraj. To co wydarzyło się w ostatnich dniach to najbardziej traumatyczne i najcięższe doświadczenie w moim życiu.
Wiesia nie żyje. Umarła. Odeszła nasza ostoja, najlepsza Babcia na świecie, Nasza Mama.
Milczenie lekarzy, diagnoza postawiona w szpitalu nie pozostawiała złudzeń. Rak trzustki z licznymi przerzutami, zaatakowane węzły chłonne, kości.
Kiedy myślałam, że diagnoza to najgorszy dzień nie sądziłam, że najcięższe momenty przed nami.
Jedne z ostatnich posiłków zjadła prawie półtora tygodnia temu, później przestała. Ból, który się pojawiał był początkowo krótszy i jak przypuszczam mniejszy, później odstępy między bólami zmniejszały się by nasilić się maksymalnie. Ból nie uszlachetnia, ból to fizyczne, druzgoczące doświadczenie, zmienia rysy, pozbawia godności zabiera wszystko. Ból osoby, którą kochasz to Twój psychiczny ból.
Od dnia kiedy zaczęłam mieć złe przeczucia jeszcze przed szpitalem, gdy przeczytałam wszystko na temat tej choroby po jej wyjściu zaczął towarzyszyć mi ciągły strach.
To niesamowite jak bardzo możesz bać się, że widzisz kogoś ostatni raz, jak pędzisz na każde zawołanie, jesteś w ciągłej gotowości.
Cierpienie bliskiej osoby zmienia wszystko w Twoim życiu, determinuje każde Twoje działania.
Zaczynasz żałować, że robiłeś czegoś za mało, a jednocześnie robisz wszystko by być w pełnym znaczeniu tego słowa.

Komentarze Facebook