Dziecko i kot

Jest rano. Śpisz. Nagle we śnie zderzasz się z czołgiem. Podnosisz powiekę... Nie to nie czołg, to głowa kota domagającego się głaskania. Opcjonalnie śni ci się, że masz zawał bo strasznie gniecie cię w klatce piersiowej. Otwierasz oko, kot stoi na Tobie przednimi łapami.

Ale do rzeczy. Mamy kota. Kot ten jest z nami pół roku już. Co myślę na temat kota w domu z małym dzieckiem?

Początki były trudne. Pilnowałam Tosi, by nie zrobiła krzywdy kotu i kota by nie zrobił krzywdy Tosi. Tosia miała niecałę dwa latka, jak Tarun do nas przyjechał. Teraz już wiem, że poczekałabym z rok jeszcze, gdybym wiedziała, że tak to będzie wyglądało.

Trzeba Tarunowi przyznać, że raczej nie stosuje przemocy wobec kochającej-za-bardzo Tosi. Najczęściej po prostu sobie idzie albo omija ją szerokim łukiem. Nie zraża to jej wcale, o nie. Ona kota kocha bardzo.

Coraz lepiej idzie jej rozumienie, jak należy się obchodzić z kotem, umie go głaskać by nie zrobić mu krzywdy (choć on jej nie ufa i raczej nie pozwala się jej głaskać), nauczyła się bawić z nim wędką i piłeczkami. Tarun najczęściej olewa próby zabawiania, które mała podejmuje wobec niego.

Choć jednocześnie łazi za nią jak cień, często kładzie się koło niej jak śpi... Ambiwalentne uczucia mu towarzyszą. :)

Komentarze Facebook