The Border Adventure Camp

The Border Adventure Camp. Decyzja.

Do hostów w Kandy czyli w lankijskim Krakowie nie miałyśmy jakoś szczęścia. Mimo, że wysyłałam mnóstwo zapytań, wszystkie spotykały się z odmową. Gdy więc nadeszła pierwsza akceptacja, podskoczyłam aż z radości.

– Gajka, znalazłam na nas hosta! Nie ma referencji, ale ma takie cudowne zdjęcia przy ognisku, i namioty tam są, i płynie rzeka, i góry obok..

– I zaakceptował nas? – zapytała z zainteresowaniem Gaja

– Tak, ale chyba tylko na dwa dni.. Jedziemy?

– Tak mamusiu! Jedźmy nad rzekę, w góry, pod namiot!

– Ojej! On pisze, że ma tam hotel..

Minka Gajki wydłużyła się, głos zadrżał od przeżytego zawodu.

– Hotel?.. To nie będziemy mieszkać w namiotach?.. Nie będziemy palić ogniska?..

– Chyba jednak nie, ale już piszę do hosta..

– Może choć gorącą wodę w prysznicu będzie miał.. – Gaj natychmiast zracjonalizował sobie niepomyślny przebieg wydarzeń – A ognisko sami sobie zapalimy nad rzeką, co mamusiu?..

– Gaj! Są namioty! Będzie ognisko! Jest rzeka!

Decyzja jest więc natychmiastowa! Choć obóz leży 30 km za Kandy, i tak jedziemy!

 

Komentarze Facebook