biuletyn

Z mamą lepiej. Oddycha już przez wąsy tlenowe, zdjęli nawet maseczkę. I dzisiaj powiedziała coć, i dało się to po chwili zrozumieć! Problemy komunikacyjne nie wynikały z urazów mózgu po niedotlenieniu, tylko z koszmarnego wysuszenia paszczy - maska tlenowa wysusza, a po intubacji ma pyszczek poraniony od środka. Poprosiła o herbatę!.

Niestety nie mogła jej dostać, ale pozwolono mi przynieść butelkę wody i trochę pokapać. Kontaktuje już porządnie, nieco wierzgnęła nogą na prośbę pani doktor, jest w stanie się uśmiechnąć, reaguje. Możliwości poruszania się ma ogólnie bardzo ograniczone, zwłaszcza, ze ma założony port  z wkłuciem do żyły czy tętnicy na szyi, ale rękami i nogami zaczyna poruszać.

I zdecydowanie rozumie to, co się mówi do niej.

Walczymy dalej, ale teraz z dużo większą nadzieją, że to się naprawdę uda doprowadzić do stanu poprzedniego, a nawet lepiej, bo z sercem jest zrobiony kawał świetnej roboty.

 

Komentarze Facebook