Autobusem.. z kwiatkiem :)

Za mną dzisiaj ciężki dzień... z prozaicznego powodu: dzisiaj walczyłam ze światem jeżdżąc miejskimi środkami transportu. Nie jestem rozkapryszona ale fakt jest taki, że jeżdżę autem i taka wycieczka to dla mnie wyzwanie. W sumie dałoby się to przeżyć gdyby nie kilka faktów :).

Mieszkam na wsi - oznacza to, że aby dostać się do miasta na godzinę 9.00 musiałam wstać o 6.00 i już o 7.02 jechałam autobusem. Pobudka masakra. Potem okazało się, że to było nawet miłe przeżycie- rześki poranek, radośni, jeszcze nie zmęczeni dniem ludzie, podsłuchiwanie rozmów innych i ich zmagań z problemami dnia codziennego... To była ciekawa socjologicznie podróż :)

Akurat dzisiaj wypadał ten dzień, kiedy miałam dwa spotkania poza biurem oraz wycieczkę do księgowości... Jak się domyślacie mało tego, że nie wiedziałam nic o nowych biletach (czasowe? i jakie drogie?) to jeszcze tylko orientacyjnie wiedziałam, jak jeździ komunikacja. To proste, wiem gdzie chce dojechać więc wsiadam jak coś przyjeżdża i jadę... A tu niestety nie jest tak różowo!! No ale nic. Nie o tym chciałam napisać, chociaż to też było ciekawym doświadczeniem.

Komentarze Facebook