Przebieg mojego porodu

Dziecko to największy dar od życia jaki mnie spotkał. Gdy tylko dowiedziałam się że jestem w ciąży, odliczałam dni do porodu. Codziennie przeglądałam się w lustrze czy rośnie mi brzuszek. Pamiętam jak synek pierwszy raz mnie kopnął, to było cudowne uczucie.

Mój poród zaczął się o 2: 00, poczułam skurcze i odeszły mi wody. Przetrzymałam jeszcze 2 godziny i obudziłam męża, żeby zawiózł mnie do szpitala. W szpitalu było małe rozwarcie zaledwie na dwa palce. Najpierw była kąpiel w wannie pełnej wody, mniej mnie przez to bolało. Później dostałam kroplówkę z oksytocyny i silniejsze bóle, na zmianę z piłkami. Nie chciałam bardzo współpracować z położną, bo z bólu kurczyłam nogi. Nie zaciekawie było. Po wielu trudach o 13:00 urodziłam synka. Nawet Pan doktor chciał mi pokazać łożysko, ale chyba zapomniał. Młoda położna uczyła się na mnie zszywać małe otarcie. Przez ten poród mały mój skarb miał złamany obojczyk, ale szybko się zrósł na szczęście bez powikłań. W szpitalu miałam problem z karmieniem, bo mały łapczywie jadł a bardzo nie umiał, co było dla mnie bolesne. Wszystkiego się nauczyłam, kochany syneczek ma teraz 2 latka i 8 miesięcy.

 

Marzena Wiącek

Komentarze Facebook

Aby dodać treść zaloguj się lub wyślij na adres redakcji)

Chcesz poinformować o konkursie, akcji lub ciekawym wydarzeniu, które organizujesz? Wyślij link do konkursu wraz z opisem na adres redakcji redakcja(@)blogimam.pl :)

Patronat BlogiMam