Od nadmiaru jednak głowa boli. Prezentowy szał – nie dziękuję! Wpis gościnny Gosi, autorki bloga Geeway.pl

Święta zbliżają się wielkimi krokami. Gdzie nie wejdziemy, świąteczna atmosfera aż rozkłada nas na łopatki. Migające światełka biją po oczach jak stroboskopy na imprezie, sklepy prześcigają się w przepychu świątecznych dekoracji, a nieświątecznego utworu raczej nie uraczysz. Piękne produkty ze sklepowych witryn krzyczą do nas, wejdź i kup mnie babci, mamie, mężowi. Spraw im niespodziankę, zrób im niezapomniany prezent!

Święta, święta, święta = prezenty, prezenty, prezenty!

Rok w rok, kupowałam tony prezentów. Wszystkim, dosłownie wszystkim, choćby jakiś mały upominek. Pieniędzy na to wszystko szło w brud, już nie wspomnę o czasie, który na to poświęcałam. Bo to trzeba się było zastanowić co komu, pojechać, popatrzeć, wybrać… czas, czas, czas i dylematy czy aby na pewno się spodoba, to co wybrałam. Bo teraz wszyscy mamy wszystko. Ciężko jest nas czymś zaskoczyć. A w dodatku ten smutek, który Cię ogarnia, gdy Ty się napracowałaś a komuś, gdy otwiera od Ciebie prezent, pojawia się jedynie wymuszony uśmiech na twarzy. I tyle z Twojego wysiłku. Po kilku nieudanych próbach postanowiłam pytać o prezentowe preferencje. Wtedy upominki były jak najbardziej trafione, był uśmiech, ale uciekała cała ta świąteczna magia…

Kiedyś prezenty na święta, były czymś szczególnym. Było ich niewiele, bo czasy były inne. Były skromne, ale wartościowe, bo od serca. Teraz mam wrażenie, że kupujemy dla samego kupowania. Aby było coś dla każdego.

Prezenty jasne, ale jedynie dla najbliższych. Dzieci są tu priorytetem, bo to one w szczególności czekają na Mikołaja. My dorośli obędziemy się, bez kolejnego nietrafionego prezentu, który pójdzie w odstawkę lub jak się czasem zdarza w dalszy obieg.

Dlatego w tym roku ograniczam prezenty do minimum. Umówiliśmy się ze swoimi rodzicami, że zamiast prezentów dla każdego, kupujemy jedynie prezenty dla dzieci i dla swoich współmałżonków. Pozwoli nam to na bardziej przemyślany i bardziej wartościowy zakup. Zaoszczędzone pieniądze na duperelki dla wszystkich dorosłych możemy przeznaczyć na droższe prezenty dla siebie nawzajem bądź dla dzieci. Więc zamiast kilkunastu prezentów od tzw. czapy, mamy jeden lub dwa, ale naprawdę przydatne i przemyślane.

Na każdym kroku staram się ograniczyć poświęcanie czasu na rzeczy zbędne, dlatego markety i galerie handlowym idą w tym roku w odstawkę. Do prezentów siadam, kiedy moje szkraby już śpią. Ja odpalam wtedy internet, zaparzam sobie pyszną herbatkę i siadam do zakupów. Zajmuje mi to max godzinkę, a Mikołaj sam mi je dowozi pod drzwi:) Luksus pełną gębą.

W tym roku świątecznej gorączce mówię NIE! Zmęczyły mnie święta w otoczce prezentowego konsumpcjonizmu. Czas poświęcony na latanie po sklepach wolę przeznaczyć na domowe pieczenie pierniczków z dziećmi, przystrajanie mieszkania i słuchanie świątecznych utworów w domowym zaciszu. Bo zazwyczaj na to w całym tym zakupowym szale nie mamy czasu. Ucieka nam magia, bo skupiamy się na rzeczach nieistotnych. Biegamy po sklepach, zamiast cieszyć się atmosferą nadchodzących świąt.

Pamiętajmy, że to my rodzice, właśnie teraz budujemy swoim dzieciom wspomnienia, które będą im towarzyszyć przez całe życie. To właśnie te momenty będą przyprawiały ich o łezki w oku, kiedy będą już dorośli. Więc, zamiast pędzić do galerii po ostatnie prezenty, włącz kolędy, zaparz herbatę z goździkami i zasiądź ze swoją rodziną wieczorem przy choince i delektuj się chwilą, która tak szybko mija.

 

Gosia, www.geeway.pl

 

Komentarze Facebook