Klucz do macierzyństwa i odpowiedź na pytanie, czy da się traktować jednakowo swoje dzieci?

Autor: BlogiMam

O macierzyństwie powieści można pisać, poematy tworzyć, pieśni śpiewać i rozmawiać bez końca, a i tak wciąż będzie to temat niewyczerpany.
 
Czasem myślę, że może byłoby łatwiej, gdyby każde dziecko przychodziło na świat z dołączoną instrukcją obsługi? Ot, posiadałoby maleńki ekran, na którym pojawiałyby się kolejne komunikaty i konkretne wskazówki.
 
Na początku byłyby to proste rady, na przykład: „Boli mnie brzuszek, mamo, proszę pomasuj mnie, to przestanę płakać” . Potem wyglądałoby to, mniej więcej, tak: „Kiepsko mi dzisiaj poszło na meczu, pociesz mnie, mamo przypomnij, jak dobrze zagrałem w ubiegłym tygodniu”. A u nastolatki sytuacja przedstawiałaby się następująco: „Przystojny Michał z 3 b w ogóle nie zwraca na mnie uwagi, za to zaczyna zerkać na moją kumpelę. Nie chcę o tym z nikim rozmawiać, ale będzie mi miło, jak posiedzisz ze mną chwilkę i napijemy się we dwie herbaty” ... Hmm, prawda, że niezły patent? Niestety, my, współczesne mamy, musimy sobie radzić bez instrukcji obsługi. Bynajmniej na razie!
 
A ciężko być wzorową mamą... W szkole uczono nas matematyki, przyrody, plastyki, lecz zabrakło przedmiotu z macierzyństwa. Być może ktoś w tym momencie zaprotestuje i zawoła: „Jeszcze czego? Bez przesady! Każda kobieta intuicyjnie wie, jak być mamą. A nawet jak nie wie, to staje się matką wraz z pojawieniem się dziecka w jej życiu” ... Być może rzeczywiście tak się dzieje.
 
Ja zostałam mamą trzykrotnie. Pewnie pomyślicie, że jestem szczęściarą. Tak jestem, każde z moich dzieci mnie uszczęśliwia, choć każde jest inne.
Najstarsza córka bywa delikatna jak gałązka wierzby, jak puszek w dmuchawcu. Wrażliwa dusza. Wystarczy troszkę ostrzejszy tembr głosu i bardziej zdecydowana mina, by w oczach mej dziewięciolatki zabłysły łzy. Czasem zwyczajnie nie wiem, jak się do niej zwracać. Niektóre słowa ją bolą bardziej, więc staram się nie krzyczeć, ale... przecież nie mogę schować córki pod parasolem, by chronić przed ludzkim gniewem, złością, złośliwością. Nie da się uciec przed brutalnością świata!
Z kolei ośmioletni synek zachowuje się zupełnie inaczej, choć jednakowe książki mu czytaliśmy, te same bajki oglądał i bawił się identycznymi zabawkami. Pogodny, wesołkowaty, zawsze „na luzie”... Wszelkie uwagi spływają po nim jak po przysłowiowej kaczce. Gdy rodzic traci nerwy, on lekko śmieje się pod nosem.
Oczywiście starsza siostra w tym samy czasie potoki łez wylewa... I bądź w tej sytuacji sprawiedliwym rodzicem! Traktuj jednakowo swoje dzieci! Nie da się... To się po prostu nie uda.
 
A przecież jest jeszcze najmniejsza córeczka. Przebojowa dwulatka. Na razie łokciami się rozpycha, idzie przez życie jak małe tornado. Ani starsza siostra jej nie podskoczy, ani brat! Ma silny charakterek. Czy tak jej zostanie, czas pokaże...
 
W każdym moim dziecku znajduję zalety, które cenię, ale też o każdą pociechę się martwię. Tak zwyczajnie, po ludzku. ​ Bo co się stanie, jeśli wrażliwość najstarszej córki przemieni się w nadwrażliwość bądź przewrażliwienie? A w przypadku syna, jeżeli pogoda ducha przejdzie w wesołkowatość bądź kpinę z innych? Z kolei, jeśli u najmłodszej dziewczynki pewność siebie nie będzie szła w parze z empatią, to czyż nie stanie się to zwykłym grubiaństwem?
 
Mówią: traktuj dzieci jednakowo, a mi trudno się z tym całkowicie zgodzić. Owszem, trzeba być rodzicem sprawiedliwym, bo poczucie sprawiedliwości jest dla dzieci niezwykle ważne. Trzeba też, by każde dziecko czuło się wyjątkowe i kochane. To podstawa. Ja kocham mocno całą trójkę, ale jednocześnie każde ze swoich dzieci kocham nieco inaczej. I do każdego szukam oryginalnego klucza...
 
Codziennie uczę się, jak być lepszą mamą. Cierpliwości i wyobraźni potrzeba tu wielkiej, gdyż rezultaty macierzyństwa będą w pełni widoczne dopiero za kilkanaście, albo nawet więcej, lat. Jednego jestem pewna: największy macierzyński sukces odniosę, gdy moje pociechy wyrosną na ludzi dobrych i szczęśliwych, którzy szanują innych, ale również siebie samych. ​

 

Emilia z dzieciakiwiatraki.wordpress.com

 


Dodano w kategorii Redakcyjne

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Amelia Bedelia nowa seria dla dzieci Wydawnictwo Literackie

BlogiMam w liczbach:  2528 Mam |  1635 Blogów |  2730 Nas na Facebook'u |  666 Artykułów

Przeczytaj jak dołączyc do naszej społeczności, zapraszamy:)!

Partnerzy BlogiMam

Dzieci Mówią

Oskar, 5 lat

-Gdzie będziesz pracować w przyszłości, synku?
-w Bytomiu.
-W Bytomiu??? A co będziesz tam robił?
-Budował wieże.

Oskar, 5 lat

-Mamo, umiesz sprzątać, prawda?
-No tak.
-A pływać umiesz?
- Umiem.
-To możesz sprzątać baseny!

Lu, 8 lat

Lu: Znasz ten kawał o blondynkach i brunetkach?

Mama: Nie.

Lu: Ja też nie:)

Laura 3 lata

- Mamooo, a tatuś jest stary czy młody?
- Stary.
- No to musimy wyrzucić go do śmieci.

Fefin lat 4,5

Rozmawiamy o tym, że nie można prowadzić po alkoholu
No, ale wózek z dzieckiem chyba wolno prowadzić?
Nie synu, tym bardziej nie
Nawet po winie?

"całuj"

Tosia, 2,5 lat

Mówię do Tosi- ,, Zostałaś przyjęta do przedszkola''
Ona mi odpowiada- ,, Co to będzie'' :-*

Dawid, 4 lata

Tłumaczyłam Dawidowi, że zanim się urodził mieszkał w moim brzuchu. Spojrzał zdziwiony i podsumował: "Mamo, co ty, przecież mnie nie zjadłaś!

Wojtek 3 lata

Jestem głodny.
Co chcesz ?
Szynkę.
Z kanapką ?
Nie. Samą szynkę

Wojtek 3 lata

W: Kto mi ugryzł żelka?
Ja: Ja :)
W: Przeproś !
Ja: No przepraszam...
W: Żelka Przeproś!